Imię i nazwisko- Corny Tylon
Wiek- 15 msc.
Rodzice- Paryskie Kotołaki
Upiorny Styl- Na co dzień ubieram się w czarną bluzkę, jasno różową brokatową spódnicę i buty na platformie. Takie buty kocham najbardziej, włosy mam proste, uczesane, koloru bordowego. Mam też dwa pasemka koloru fioletu, oczywiście zawsze zabieram ze sobą trumnofon.
Upiorna wada- Ponieważ dopiero się przeprowadziłam jeszcze za bardzo nie znam polskich słów, potwory czasami mnie nie rozumieją, ale daję sobie radę.
Upiorna zaleta- Lubię też pomagać innym z językiem francuskim, dlatego upiory i nauczyciele bardzo mnie cenią.
Ulubiona potrawa- Czaerwone Winogrona i najprawdziwsza Francuska bagietka!
Ulubione zajęcia-
Pozaszkolne: Zajadanie się Croasantami i odwiedzanie kawiarni w Paryżu.
Szkolne: Oceanografia
Nielubiane zajęcia
Pozaszkolne: Patrzenie na Madame Ghostye
Szkolne: Matma i Martwe Języki.
Przyjaciele do grobowej deski: Cleo De Nile, Deuce Gorgon , Abbey Bominable, Rochelle Goyle, Venus McFlytrap, Robbeca Steam, Ghoulia Yelps, Frankie Stein, Clawdeen Wolf, Meowlody i Purrsephone.
Zwierzak: BRAK
:
A teraz okładka pamiętnika Corny:
**Rozdział 1.:
...Kiedy pierwszy raz przekroczyłam próg Straszyceum, poczułam coś dziwnego na swoich ramionach.
Okazało się że to Spectra Vondergeist. Na początku jej nie znałam... w zasadzie nikogo nie znalam.
Trzymała mnie za ramiona i powiedziała:
Witaj w Straszyceum!
Zapytalam sie- Czy ja Cie znam?
Odpowiedziala- Nie, nie znamy sie. Nazywam sie Spectra Vondergeist...
Podeszlam do innej upiorki- Rochelle Goyle.
Zapytalam sie- Kim jest ten duch, a konkretnie Duszyca?
Odpowiedziala- To jest Spectra Vondergeist.
- Wiem... Ale chodzi mi o to kim jest.. piosenkarka, aktorka moze mimem?
- Nie. Jest zalozcielka najpopularniejszego bloga - Cerberka!
-Aha.. Oprowadzisz mnie po szkole? Zapytalam.
-No pewnie! Z przyjemnoscia! Odpowiedziala mi Rochelle.
Najpierw pokazala stolowke, potem sale lekcyjna, puchary a na koncu katakumby Straszyceum.
- Gdzie jestesmy? Zapytalam z ciekawosci.
- W katakumbach.Sa to podziemne korytarze naszej szkoly.
W tych katakumbach bylo dosyc ciemno wiec Rochelle zapalila pochodnie.
- Tutaj stoi pomnik pierwszego zwierzaka Deucea....
Zaczelo mnie to przynudzac wiec wymyslilam jakas wymowke..
- Wiesz, musze juz zmykac bo mam...hmm... popsul mi sie but i nie moge dalej z toba chodzic. Przykro mi...
- Wiesz, tak sie sklada ze widze twoje buty i masz je w jak najlepszym stanie! Powiedziala z przymarszczonymi brwiami...
- Dobra wale prosto z mostu! Nudzi mnie juz to chodzenie. A nogi mi juz odpadaja od tych butow!
- Dobra... Kontynuujemy jutro o 16.10... Tylko sie nie spoznij, bo czekac nie bede!
- SPX!
**Rozdział 2
Drugiego dnia w Straszyceum, dyrektor Głowenia Krewnicka przedstawiła mnie wszystkim uczniom.
-Witajcie na zebraniu!! Krzyknęła dyrektorka.
-To jest nowa uczennica Corny Tylon! Oznajmiła, i wprowadziła mnie na halę.
Trochę byłam zawstydzona ponieważ była tam masa upiorów których w zasadzie nie znałam.
Po zakończeniu zebrania, podeszła do mnie niejaka Frankie.
Podobno jest ona subtelną potworzycą.
Powiedziała mi:
-Witaj. Mam na imię Frankie, i bardzo chętnie pomogę Ci przystosować się do tej szkoły. Jeśli zechcesz to będziemy mogły siedzieć obok siebie na zajęciach, i będę Tobie pomagać. Powiedziała z uśmiechem
-Dobrze. Dziękuję że pomożesz mi się przystosować. Jesteś niezwykle miła. Odpowiedziałam.
Oczywiście zaprzyjaźniłyśmy się i jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami.
-Jeśli chcesz to możemy Cię zapisać na dodatkową lekcję Matematyki, Historii lub Oceanografii.Chciałabyś? Ja zapisałam się na Historię.
- Historię?? A czemu nie na Oceanografię? To taki wspaniały przedmiot! Zapytałam się, i powiedziałam.
- Corny, jestem zasilana na prąd i woda plus ja( potwór z prądu rodem) to niewłaściwe działanie.Zrozum jeśli dotknę wody (przy tej lekcji to wskazane) to daję kopniaka prądem każdego kto jest w pobliżu. Uwierz, nie chcesz tego doświadczać! Odpowiedziała, z niezwykle ciekawym głosem.
Oczywiście zrozumiałam to bo nie każdy jest przystosowany do wody. Tak samo jak ryba do lądu.
Potem podeszła Lagoona i zapytała czy nie udzieliłabym jej korepetycji z francuskiego.
Oczywiście się zgodziłam
- Od czego zaczynamy? Zapytałam.
- Od słówek: Buty, Nauka, Dom, Zatrzymaj się!. Pomożesz?
- Pewnie! Zaczniemy od słówka Buty. Jak myślisz, jak może brzmieć? Zapytałam z głosem mądrej nauczycielki.
- Hmm... Bootki, Boteki. Nie wiem! Pomóż!
-Dobrze. Buty po francusku to Bottes!
-Dziękuję! Podziękowała mi.
- Dalej. Nauka, Dom i Zatrzymaj się! Zrobię to za Ciebie bo widzę że Ci słabo idzie! Education, Maison et Stop! Tak brzmią te słówka.
-Dzięki wielkie! Wykrzyknęła, śpiesząc się na francuski.
O mały włos nie zapomniałam o spotkaniu z Rochi! Tak właśnie ją nazywam.
Popędziłam do katakumb, bo tam się miałyśmy spotkać.
- Rochelle! Ehehehe.. Zaczekaj!... Biegłam krzycząc i sapiąc ze zmęczenia, jeszcze na dodatek w tych butach!
- Gdzie ty byłaś?! Spóźniłaś się o 7,8,9,10 sekund! Wykrzyknęła.
-No co ty! Sekundy liczysz?! Proszę wybacz mi!
- Dobra. Oto katakumby szkoły. Już je widziałaś. Przejdźmy dalej...
To główny korytarz gdzie odbywają się bale lub inne okazje.
Miałam na dzisiaj dosyć więc się wywinęłam i poszłam do domu.
Potem nie przyszłam do szkoły bo nie chciałam żeby się wkurzyła, naprawdę ją lubię...
Potem okazało się że dostałam zapalenia strachskrzeli.
Nie chodziłam do szkoły przez 2 tygodnie.
Choroba się nasilała ale mama dała mi syrop w tabletkach( dziwne nie?)
Zadzwoniłam do Frankie, żeby powiedziała nauczycielom że mam zapalenie strachskrzeli, i że nie przyjdę jeszcze tydzień.
-...Dobrze, nie ma sprawy kochana, powiem !
-Dziękuję(ehehe) Pozdrawiam Cię. <3
**Rozdział 3
Po tygodniu leżenia w łóżku, przyszedł czas na szkołę. Był to czwartek.
Okazało się że w piątek będą Andrzejki. Dobieraliśmy się w pary( chętni) i robiliśmy różne atrakcje. Ja i moja koleżanka Frankie, razem się zgłosiłyśmy.
Przydzielili nam Lanie Wosku.
Rano, w piątek, o 7:30 dekorowałyśmy salę matematyczną.
Wszystkie materiały były ciemne, więc my też się przebrałyśmy na ciemno.
- A gdzie masz makijaż?! Spytałam Frankie
-Nie mam...!
-Ale jak to?! Bez make-up'u?! Zapytałam...
-Wolę być naturalna, niż sztuczna...
-Czyli uważasz że jestem sztuczna? Dziękuję bardzo! Powiedziałam z sarkazmem i odeszłam.
``Frania,, została sama. No nie całkiem bo jej zwierzak był z nią...ale to nie to samo co bycie z kumpelą.
Krzyknęła: Czekaj! Zostań! Wcale tak nie uważam! Odkrzyknęła.
Z litości wróciłam.
-Dobra, zostanę...
-Dziękuję. Naprawdę, nie chciałam Cię urazić!
-No dobrze, nic się nie stało!
Przegadałyśmy całą sprawę, i jest OK.
Andrzejki się skończyły.
Przez tą kłótnię stałyśmy się BFF.
**Rozdział 4
Następnego dnia, w sobotę miałam dodatkowe lekcje matmy.
Szczerze?. NIENAWIDZĘ jej!
Mam aż ciarry!
Po korepetycjach zadzwoniłam do Frankie, Venus, Robecci, Venus, Draculaury, Clawdeen, Rochelle, Lagoony i Jinafire.
Zapytałam się, czy wyjdą na podwórko bo chciałam coś obgadać...
Po 10 minutach przyszły wszystkie.
- Chodźcie szybko!!! Krzyknęłam.
-Co się stało??!! Krzyknęły chórkiem.
-Mam sprawę! Ghoulia obchodzi jutro urodziny! Musimy coś wymyśleć!
-Rzeczywiście! Jest wspaniałą przyjaciółką! Odpowiedziała Venus...
-Venus, masz rację... Powiedziała Robecca.
-Przygotujmy przyjęcie w szkole! zaproponowała Jin!
-świetny pomysł! Odp. Goona
W niedziele zorganizowały imprezkę dla Ghoulii.
Każdy sie świetnie bawił.
Ghoulia została zombijką balu, a Wolny Moe- zombim balu.
A najlepsze jest to że Ghoulia i Moe... ('')><('') ( wiecie!).
I zostali parą!
**Rozdział 5
Dwa tygodnie później, w szkole Cleo chodziła po całej szkole i pytała się uczniów o ich marzeniach, nagrywając ich rozmowę.
Wydawało mi się to dziwne, ale zobaczyłam przed sobą taki plakat:
Trzeba było przeprowadzić wywiad, dyrektor ocenia je i wybiera jeden najlepszy wywiad.
Autor najciekawszego, zostaje dziennikarzem gazetki szkolnej, i otrzymuje 1000 $.
Po 34 godzinach P. Głowenia wybrała Frankie.
Została ona dziennikarką, i otzrymała 1000 $.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wszystkie (miłe) komentarze :-*